Górale o kardynale Karolu Wojtyle

Dwa wiaderecka wody święconej

I chodzieł w góry. Turysta. Nikt nawet nie wiedzioł, bo On się nie przedstawiol kim jest, no ale zawse se sed rano na Rusinowom Polanę do Kaplice i jak był na Rusinowej to zachodzieł hań zawse do tej Babki Kobylarcyk.
Franciszek Hodorowicz z Bukowiny

Babkę Kobylarcykule z Rusinki to pół Polski przinomniej zno - prowda? W kozdym razie, kto set bez Rusinke a wstąpieł do jej tam sałasiątka, no to jom zno. Neji, ona tam warzi herbatkę, mozno się u niej schylić, cym ta ka mo, to ona tam pocęstuje kozdego. I wtedej - jesce Ksiądz Kardynał tu nas Duspasterz - tez prziseł do Babki na Rusinke. I kozdy tam po koleji pyto, herbatę, herbatę... Neji Ksiądz Kardynał tez herbatę, a tu Babcia wyjachała na Niego: Ej, djaskóweście zjedli, ajeście zjedli - kozdy by herbatkę kcioł pić, ale wody to mi ni mo kto przinieść...
Toz-to Ksiądz Kardynał wzion to za prośbę, coby przinieść wody. Porwoł dwa wiadra i poseł do źródełka, zakiela tam wtosi kto Go znoł, chipnon pomógać, ale Kardynał se nie dół tyk wiader wziąś, ba pedzioł:
- Mnie pytali, to jo niesem... Prziniós te wiadra i postawił ka trzeba. Porę roków temu, jakosi zaroz po obraniu na Ojca Świętego, zbacujom to Babce:
- No Babko, widzicie - Tego coście posłała po wodę, obrali na Papieża, zaś wyście Mu wte telo dobrze zrobieła, bo-ście herbaty uwarziła. Babka na to: Hej, rzekę, kieby jo była wiedziała, to jo by Mu tej herbaty nie warzila...
- Dy cemu przecie?
- Miałabyk se teroz dwa wiaderecka wody święconej...
Franek Bachleda z Zakopanego
Zamieszczono w: "Królowa Tatr" 1987 r.

©1999-2000 Jacek Kowner