Grudzień’75. Koszysta. Marek, Ewa, Basia. Wreszcie ktoś mi zrobił zdjęcie.
Grudzień’75. Na grzbiecie Koszystej. Ewa, Basia, Ira. Na horyzoncie wystaje z chmur chyba Turbacz.
Grudzień’75. Koszysta. Ewa i Ira.
Grudzień’75. Koszysta. Góra nam się skończyła. Udajemy, że siedzenie na czekanach to jest super sprawa.
Grudzień’75. Jacek Jaworski.
Grudzień’75. Andrzej i Grażyna.
Grudzień’75. Jacek trzyma w ręku słońce.
Zima’75 albo 76. Na Filipczańskim Wierchu. Jadzia odpala od Janka, obok młody Pecol jako łącznik międzypokoleniowy, za nim Grażyna.
Sierpień’77. Jeszcze parę kroków…
Sierpień’77. Od lewej Andrzej, Grażyna, stoi Marianna(?), Gaba, Wanda, Jadzia mała, Jadzia średnia, Janek, włazi Grześ, siedzi ??, tyłem odwrócona Grażyna.
Sierpień’77. Jadzia i Andrzej.
Sierpień’77. Dwie Jadzie. Od lewej: Jadzia mała, Jadzia średnia.
Sierpień’77. Gaba zza krat.
Sierpień’77. Jadzia z nożem.
Sierpień’77. Babka.
Sierpień’77. Moko. Jadzia „wystała” piwko.
Sierpień’79. W środku Andrzej. Chyba w tym dniu, o szóstej rano świat spod klapy wyglądał pięknie, powietrze było rześkie i pachniało latem, gdy nagle znad drabiny wyjrzała gęba wopisty, który chamskim wrzaskiem wygnał wszystkich nad dół z dokumentami. W południe odbieraliśmy je na Palenicy razem z mandatami. Imię wopisty jest pamiętane, ale niegodne wspomnienia.
Sierpień’79. Ewa Młodkowska z jabłkiem-niejabłkiem. Trochę duże jak na jabłko. Chyba, że z gruszkiem.
Sierpień’79. Lekcja rąbania.
Sierpień’79. Kiczowaty obrazek z Goliasem.
Sierpień’79. Golias.
Sierpień’79. Koliba.
Lipiec’84. Jadzia – ta większa, Ania – ta mniesza. Dzieci trzeba uczyć od małego, by zaś wiedziały, że tam jest najlepiej.