O Babce i Papieżu
Dwa wiaderecka wody święconej
I chodzieł w góry. Turysta. Nikt nawet nie wiedzioł, bo On się nie przedstawiol kim jest, no ale zawse se sed rano na Rusinowom Polanę do Kaplice i jak był na Rusinowej to zachodzieł hań zawse do tej Babki Kobylarcyk.
Franciszek Hodorowicz z Bukowiny
Babkę Kobylarcykule z Rusinki to pół Polski przinomniej zno – prowda? W kozdym razie, kto set bez Rusinke a wstąpieł do jej tam sałasiątka, no to jom zno. Neji, ona tam warzi herbatkę, mozno się u niej schylić, cym ta ka mo, to ona tam pocęstuje kozdego. I wtedej – jesce Ksiądz Kardynał tu nas Duspasterz – tez prziseł do Babki na Rusinke. I kozdy tam po koleji pyto, herbatę, herbatę… Neji Ksiądz Kardynał tez herbatę, a tu Babcia wyjachała na Niego:
– Ej, djaskóweście zjedli, ajeście zjedli – kozdy by herbatkę kcioł pić, ale wody to mi ni mo kto przinieść…
Toz-to Ksiądz Kardynał wzion to za prośbę, coby przinieść wody. Porwoł dwa wiadra i poseł do źródełka, zakiela tam wtosi kto Go znoł, chipnon pomógać, ale Kardynał se nie dół tyk wiader wziąś, ba pedzioł:
– Mnie pytali, to jo niesem…
Prziniós te wiadra i postawił ka trzeba. Porę roków temu, jakosi zaroz po obraniu na Ojca Świętego, zbacujom to Babce:
– No Babko, widzicie – Tego coście posłała po wodę, obrali na Papieża, zaś wyście Mu wte telo dobrze zrobieła, boście herbaty uwarziła.
Babka na to:
– Hej, rzekę, kieby jo była wiedziała, to jo by Mu tej herbaty nie warzila…
– Dy cemu przecie?
– Miałabyk se teroz dwa wiaderecka wody święconej…
Franek Bachleda z Zakopanego
Zamieszczono w: „Królowa Tatr” 1987 r.